Podatki

VAT na banany wyższy niż na jabłka, bo… nie robi się z nich ciasta?

26 marca 2015

Tak, tak. Dobrze Państwo widzą. Banany, pomarańcze, cytryny, grejpfruty, kokosy i daktyle są objęte stawką VAT 8 procent. Z kolei na jabłka, wiśnie, czereśnie, morele i wiele innych owoców stawka ta wynosi już 5 procent.

Skąd ta różnica?

Otóż skarbówka tłumaczy to tak, że owoc owocowi nierówny. Nie chodzi o to, że jabłka rosną w Polsce, a np. banany za granicą. Stawka VAT jest zróżnicowana, ponieważ mają różne zawartości witamin, inaczej smakują, a finalny argument brzmi tak: z owoców tropikalnych przecież nie można upiec ciasta. Czy to nie brzmi wręcz absurdalnie?

Różnica niedorzeczna, choć z pozoru wydaje się niewielka. Tylko dla przedsiębiorców jest wręcz uciążliwa. Bo muszą teraz podzielić swój asortyment na owoce tropikalne i podzwrotnikowe, czyli np. banany, figi, awokado, daktyle oraz owoce cytrusowe (mandarynki, pomarańcze, grejpfruty, cytryny), jak i kiwi, pistacje, czy migdały i opodatkować je stawką 8 procent. A druga grupa to owoce ziarnkowe i pestkowe, czyli np. wiśnie, czereśnie, winogrona, jabłka, gruszki, morele. Do tej samej grupy należą również orzechy laskowe i włoskie oraz jeżyny, czy maliny. I te objąć stawką 5 procentową. Upierdliwe, prawda?

Wyjaśnienia Krajowej Informacji Podatkowej brzmią tak oryginalnie, że warto je w całości zacytować: „Należy zauważyć, że owszem owoce posiadają mnogość witamin i minerałów niezbędnych dla funkcjonowania organizmu, jednakże w różnych proporcjach. Ponadto skład witamin poszczególnych owoców jest również różny. Jedne z nich mają więcej witaminy C, inne witamin z grupy B. Skład jest również inny. Sposób przetwarzania owoców jest również odmienny. Robiąc przetwory (np. kompoty) klient zapewne nie dokona zakupu mandarynek, ale wybierze śliwki, gruszki, jabłka. Owoce stanowić mogą składnik różnego rodzaju ciast i deserów. Chcąc upiec szarlotkę klient wybierze jabłka, a nie pomarańcze. I to bez względu na porę roku.”.

Uzasadnienie dotyczące witamin i minerałów wydaje się z pozoru sensownie. Lecz wyznacznikiem stawek VAT nie powinna stanowić zawartość elementów, które są korzystne dla zdrowia. Wygląda na to, że rozstrzygającym argumentem było to, że Polacy po prostu preferują ciasta z jabłek, czy śliwek, a nie z bananów. Takie stwierdzenie można zastosować do wszystkiego, może niedługo zostaną wprowadzone rożne stawki VAT ze względu na gatunek książek. Bo czemu np. nie opodatkować książek kucharskich wyżej nić horrorów?

Myślę, że osoby, które są odpowiedzialne za zróżnicowanie stawek VAT powinny się trochę dokształcić w dziedzinie gastronomii. Otóż istnieje wiele przepisów na ciasta chociażby z bananów. Dla potwierdzenia zamieszczam dwa. Jeden zaproponowany przez Pawła Małeckiego, mistrza Polski cukierników, muffiny bananowe z czekoladą:

http://kuchnialidla.pl/product/Muffiny-bananowe-z-czekolada.

Drugi Ewy Wachowicz, znanej ekspertki kulinarnej, bananowiec:

http://www.ewawachowicz.pl/przepisy,27.html

I co na to urząd skarbowy?

Źródło: Innpoland.pl

Zobacz także

Brak komentarzy - Twój może być pierwszy

Dodaj komentarz