Polityka

Taksówka w chmurach, czyli o podróżach prezydenta RP

6 kwietnia 2016

Prezydent Andrzej Duda nie żałuje ani pieniędzy ani czasu na częste loty do Krakowa oraz na narty. Wybór stolicy Małopolski nie powinien nikogo dziwić, gdyż prezydent ma tam rodzinę. Z kolei wśród znajomych znany jest z tego, że doskonale jeździ na nartach. Problem w tym, że od początku kadencji prezydent na tę formę komunikacji wydał już ponad 700 tysięcy złotych.

W ten poniedziałek w tygodniku „Newsweek” ukazał się artykuł, w którym Michał Krzymowski wraz z Wojciechem Cieślą podsumowali dotychczasowe podróże lotnicze głowy państwa. Andrzej Duda jest w stanie kilka razy w miesiącu polecieć do rodzinnego miasta, by odpocząć. A czasami potrafi polecieć służbowo nawet na kilka kwadransów.

„Na tłusty czwartek, wizytę w liceum i koncert kolęd prezydent lata do Krakowa samolotem. W zimie wypady łączy z jazdą na nartach” – możemy przeczytać w „Newsweeku”. Jakie są oznaki tego, że głowa państwa ma ochotę na krakowski, bądź górski odpoczynek? Otóż w piątek zamawia rządowy odrzutowiec. W tym samym czasie prezydenckie konto na Twiterze milknie.

Błahe powody wyjazdów

„W ciągu 7 miesięcy rządowy embraer 23 razy zawoził Andrzeja Dudę do Krakowa lub go stamtąd odbierał. Powody, dla których prezydent lata do rodzinnego miasta, najczęściej są błahe: odwiedziny dawnego liceum, wypad na konkurs skoków do Zakopanego, uczestnictwo w zawodach narciarskich w Rabce-Zdroju, wizyta w sanktuarium maryjnym w Ludźmierzu. Zdarza się też, że prezydent leci do Krakowa, ot tak, bez pretekstu” – tłumaczą dziennikarze.

Koszty lotniczych podróży

Otóż jeden przelot z Warszawy do Krakowa, trwający 55 min, to koszt ok. 32 tysięcy zł. Ponadto do tej kwoty należy doliczyć koszty ochrony BOR, powrotów odrzutowca na Okęcie oraz jego doloty do stolicy Małopolski.

„Prezydent zagląda do Krakowa, kiedy może, choćby na kilka godzin. Już w sierpniu, dzień po zaprzysiężeniu, ląduje w Balicach i samochodem udaje się na Wawel. Składa kwiaty w krypcie Marii i Lecha Kaczyńskich i krótko rozmawia z metropolitą krakowskim kard. Stanisławem Dziwiszem. Spotkanie, jak informuje proboszcz katedry ks. Zdzisław Sochacki, ma charakter prywatny i nie towarzyszą mu komentarze dla mediów. Godzinę później Duda siedzi już w embraerze. Wieczór spędzi w Warszawie” – czytamy w artykule.

Okazuje się, że przynajmniej połowa wydarzeń, w których aktywnie uczestniczy prezydent Duda, nie jest dla niego obowiązkowa. Dla przykładu: rolnicze dożynki na Jasnej Górze we wrześniu, krakowski koncert kolęd, czy kilka kwadransów przeznaczonych na łamanie się opłatkiem z żołnierzami w Krakowie.

„18 grudnia: Duda przylatuje do Krakowa w piątek późnym wieczorem, wraca po dwóch dniach. Znów korzysta z embraera. To prywatny weekend – strona prezydenta nie informuje o żadnych wydarzeniach z udziałem głowy państwa, milczy też Twitter” – informują dziennikarze. „4 lutego, kolejny koncert: podhalańscy dudziarze z okazji tłustego czwartku. Podróż w obie strony embraerem.”

Znajomi prezydenta wyjaśniają, że nie tylko prezydent chętnie podróżuje do Krakowa. Pracownicy kancelarii prezydenta także pochodzą z tego miasta i wraz z nim lecą tam na weekend. Jednakże oficer BOR przyznaje, że tego typu weekendy wiążą się ze sporymi trudnościami.

„Najpierw jedzie grupa przygotowawcza, pirotechnicy, ludzie od sprawdzania żywności. Każdy wyjazd angażuje ok. 10 funkcjonariuszy i 6-7 samochodów, ale to żadna nowość. Za Bronisława Komorowskiego przerabialiśmy to samo, tyle że w Budzie Ruskiej.”

Źródło: natemat.pl

Zobacz także

Brak komentarzy - Twój może być pierwszy

Dodaj komentarz