Urzędy

SPEŁNIONE MARZENIE STAŁO SIĘ NAJGORSZYM KOSZMAREM

19 lutego 2015

Roman Szewczuk, utrzymuje się z emerytury, od wielu lat samotnie wychowuje syna. Jakiś czas temu zamarzył mu się duży samochód. Bardzo chciał kupić kombi, a że nie należy do osób zamożnych zakupił samochód za 1500 zł (rocznik 1986). I to było dla niego spełnieniem marzeń. Jak powiedział w reportażu: „Miałem trochę trudną sytuację materialną. Musiałem sam borykać się z wieloma sprawami. A lubiłem duże samochody. Ten był wygodny dla mnie i cieszyłem się. Niby mała rzecz, a mnie bardzo cieszyła”.

Ta radość nie trwała zbyt długo. Któregoś dnia policja zabrała samochód panu Romanowi, ponieważ było podejrzenie popełnienia przy nim przestępstwa i musiał on zostać przekazany do ekspertyzy. I zaczęły się problemy. Okazało się, że numery identyfikacyjne pojazdu ukryte w podłodze nie zgadzają się z numerem z dokumentów. Tylko kto sprawdza numery ukryte w podłodze? Pan Roman sprawdził tylko numer pod maską, który odpowiadał temu w dokumentach, więc uznał, że wszystko jest w porządku. Samochód miał polskie tablice rejestracyjne, był zarejestrowany w Polsce, miał przegląd techniczny, nie miał jedynie ubezpieczenia. Wszystko się zgadzało.

Roman Szewczuk kupił samochód, Forda Scorpio od oszusta – Mariusza K. Jak się później okazało, sprowadził on nielegalnie auto z Niemiec, a następnie przełożył do niego, do tego sprowadzonego pojazdu, silnik z polskiego samochodu oraz tabliczkę z numerem identyfikacyjnym. I takiego składaka sprzedał właśnie panu Romanowi, który ma teraz z tego powodu poważne problemy.

Oszust przyznał się do popełnienia przestępstwa i poddał się dobrowolnie karze. Ale to nic nie zmieniło, jeśli chodzi o poszkodowanego. Prokuratura stwierdziła, że Roman Szewczuk jest ofiarą i można mu oddać ten samochód. Jednak celnicy uznali, że jest on współodpowiedzialny za to, że nienależycie sprawdził pojazd i kupił takiego przerobionego składaka. A co więcej, ma jeszcze zapłacić zaległe cło. Ten dług celny wraz z odsetkami wynosi 52 tysiące złotych! Urząd celny co miesiąc pobiera z jego emerytury 938 zł. I już od 2013 roku spłacił on ponad 16 tysięcy złotych. Za co?

„Trzymam się resztkami sił, ja już naprawdę nie wiem jak długo, jak długo można żyć. Nie tylko ten ból materialny, ale jeszcze ten większy ból, taki w sobie, no przecież ja nic nie zrobiłem, dlaczego ja mam tak cierpieć. Dlaczego przestępca chodzi, śmieje się, że frajera znalazł, a ja, co ja złego zrobiłem w życiu (…) ?” – Roman Szewczuk, oszukany przez sprzedawcę samochodu.

Zaskakująca w tej sytuacji jest wypowiedź Przewodniczącego Związku Zawodowego Celnicy PL, pana Sławomira Siwego. Otóż, stwierdził on, że organy państwowe, czyli w tym przypadku urzędnicy, naczelnicy, czy prokuratura, mogły podpowiedzieć panu Romanowi pewien tryb postępowania, czego efektem byłaby strata tylko 1500 złotych za ten samochód. Wystarczyłoby, że zostałby orzeczony przepadek tego auta. Przepraszam bardzo, czy to nie urzędnik powinien być dla płatnika, obywatela, tak jak jest to w większości krajów, a nie odwrotnie? Urzędnik powinien pomóc obywatelowi, a nie uważać go za potencjalnego przestępcę. Przez takie działanie, a w tym przypadku brak działania, pomocy ze strony urzędników, kolejny obywatel w tym kraju ponosi poważne konsekwencje za nie swoje czyny.

„Nie pan Roman nie dopełnił należycie wszystkich swoich powinności , to urząd celny nie dopełnił należycie swoich powinności, (…) Naczelnik Urzędu Celnego w Legnicy pisze w uzasadnieniu jednej z decyzji, że oto powodem, dla którego ustalono solidarną odpowiedzialność, a co było skutkiem niedopełnienia należytej staranności jest to, że nie ustalono, kto doprowadził do przerobienia numerów identyfikacyjnych pojazdów i kto sprowadził go do polskiego obszaru celnego i to jest strona szósta. Na stronie siódmej ten sam urzędnik urzędu celnego pisze, że oto Mariusz K. doprowadził do zmiany tabliczek znamionowych, on dokonał tego przestępstwa.” – Andrzej Adamczyk, Sejmowa Komisja Infrastruktury.

Czy Państwo rozumieją coś z tego? W tym samym piśmie, dwie sprzeczne informacje zamieszczone na dwóch sąsiednich stronach. Można by powiedzieć – niezły burdel.

Ta historia mogłaby się przydarzyć praktycznie każdemu, kto kiedykolwiek kupił używany samochód. Historia, która wzbudza wiele kontrowersji. Historia, która wydaje się być nieprawdopodobna. A jednak wydarzyła się i to w naszym kraju.

Czy Państwo kupując auto, sprawdzali kiedykolwiek numer identyfikacyjny pojazdu w podłodze?

Źródło: Panstwowpanstwie.pl

Zobacz także

1 Komentarz

  • Avatar
    Odpowiedz Adam 2 czerwca 2015 z 22:41

    W jakim państwie żyjemy, że każdy z nas po niefortunnym zakupie może popaść w niewyobrażalne długi za sprzedawcę?! Czy naprawdę zwykły człowiek musi się znać na całym tym zawiłym, zbójeckim prawie? Czy pierwszym obowiązkiem prawa i państwowych urzędników nie powinna być obrona uczciwego obywatela przed takimi przekrętami?…

  • Dodaj komentarz