Prawo

REWOLUCYJNE ZMIANY W PRAWIE

23 lipca 2015

1 lipca br. weszły w życie rewolucyjne zmiany w prawie karnym. Od tej pory proces będzie toczył się jak w amerykańskim filmie. Prokurator wraz z obrońcą stoczą przed sędzią pojedynek na dowody, po czym sędzia zadecyduje kto zwyciężył.

Ostatnie dwa lata w środowisku związanym z wymiarem sprawiedliwości przebiegły burzliwie. Były spory, protesty przeciwko nowej reformie, lecz to nic nie zmieniło. Nowe model rodem z USA – kontradyktoryjność, już obowiązuje.

Ramy reformy prawa karnego określiła nowelizacja Kodeksu postępowania karnego, przyjęta we wrześniu 2013 r., zmieniająca ponad 300 przepisów. Została przygotowana przez Komisję Kodyfikacyjną przy Ministerstwie Sprawiedliwości, pod kierunkiem profesorów: Andrzeja Zolla, Piotra Hofmańskiego i Michała Królikowskiego.

Jak było do tej pory?

Otóż do obowiązków prokuratora należało przeprowadzić śledztwo, zebrać dowody i przedstawić je przed sądem. Mogłoby się wydawać absurdalne, że to w gestii sędziego, a nie prokuratora, było dowodzenie prawdy i spieranie się z obrońcą na sali sądowej. Rola prokuratora kończyła się w momencie, kiedy przedstawił on akt oskarżenia.

Teraz na Sali sądowej prokuratorzy i obrońcy, bądź sami oskarżeni, mają prowadzić aktywny i zaangażowany spór. Natomiast sędzia ma być arbitrem, który ogląda walkę stron procesu. Jednak nadal to sędzia jest gospodarzem procesu i wydaje wyroki.

Co te zmiany oznaczają dla Polaków?

Według rzecznika związku zawodowego prokuratorów prok. Jacka Skały, te rewolucyjne zmiany są korzystne tylko dla jednej grupy obywateli, tych popadających w konflikt z prawem karnym. Natomiast dla przeciętnego Kowalskiego ta reforma jest niekorzystna, gdyż jego sprawa będzie toczyć się dłużej niż dotychczas.

W większości sędziowie również są sceptycznie nastawieni do zmian. Obawiają się paraliżu sprawiedliwości, gdyż nowe przepisy będą wpływać na wydłużenie procedury. Jak mówi sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak z Warszawy: „Nie jesteśmy przeciwni zmianom, ale należy podchodzić do nich bardzo ostrożnie. Zależy nam na tym, żeby obie strony procesu były jak najlepiej przygotowane do jego prowadzenia, bo tu chodzi o prawdę materialną i obywatela”.

Oprócz tego, że sędzia będzie pełnił rolę obserwatora sporu stron procesu, to pozostawiono w reformie furtkę, dzięki której sędzia będzie mógł niekiedy przejąć inicjatywę, a w szczególnych przypadkach zarządzić przeprowadzenie jakiegoś dowodu. Tą możliwość uzasadnia się pozostawieniem sądom w Kodeksie obowiązku dochodzenia do prawdy materialnej, dlatego też muszą mieć narzędzie, by do niej dążyć w celu sprawiedliwego wyroku.

Rewolucyjne zmiany wprowadzają również możliwość stosowania tzw. trybów konsensualnych w karaniu. Oznacza to, że oskarżony może porozumieć się z prokuratorem i to porozumienie przedłożyć do akceptacji sądowi. Jeżeli sąd zaakceptuje taką ugodę, czy też poddanie się karze, to proces nie będzie konieczny.

W celu uproszczenia procedury, materiały przekazywane przez prokuratora mają być ograniczone i ściśle związane z przedmiotem procesu. Tylko takie akta mają być przekazywane do sądu. Dodatkowo do aktu oskarżenia ma być dołączana informacja o stanie majątkowym oskarżonego, możliwa do pobrania z systemu informatycznego, przygotowana przez ministerstwo finansów.

Szansą na przyspieszenie procesów jest zmiana, dzięki której sąd jest zwolniony z obowiązku żmudnego odczytywania protokołów np. z przesłuchań świadków. Obowiązek ten został ograniczony tylko do przypadku, kiedy strona nie miała możliwości zapoznania się z materiałem. A wcześniej był obowiązek odczytu na każdy wniosek, dlatego procesy były określane mianem „czytanych”.

Głównymi przeciwnikami tej rewolucyjnej reformy byli prokuratorzy, gdyż w większości zmiany dotyczą właśnie ich. Uważają, że państwo nie jest przygotowane na taką reformę. Waldemar Tyl z Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie twierdzi, że prokuratorzy nie będą w stanie pogodzić chodzenia do sądów z prowadzeniem postępowań w prokuraturze.

Uważa, że mamy niewystarczające kadry. A to ciekawe. W Polsce pracuje około 6500 prokuratorów. Na tle Europy jesteśmy w czołówce pod względem liczby zatrudnionych prokuratorów.

Dla porównania, prokurator w Niemczech załatwia cztery razy więcej spraw niż polski prokurator. Dlatego argument o niewystarczających kadrach jest, nazwijmy to dosłownie, żenujący. Co więcej, z budżetu przeznaczane są dwa miliardy złotych rocznie na utrzymanie prokuratorów. Pensja dla początkującego prokuratora wynosi ok. 9 tys. złotych. Dlaczego więc sprawy ciągną się latami, a prokuratorzy wiecznie twierdzą, że zbyt dużo mają na głowie?

Źródło: TVN24, Onet.pl

Zobacz także

Brak komentarzy - Twój może być pierwszy

Dodaj komentarz