Urzędy

PRACOWNICY ZUS UJAWNIAJĄ ABSURDY TEJ INSTYTUCJI

14 maja 2015

Zbigniew Derdziuk, były prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, zapewniał, iż zostawia tą instytucję w doskonałym stanie. Z kolei urzędnicy mają odmienne zdanie na ten temat. Według nich, ZUS to największa polska instytucja publiczna, która jest pełna absurdów i patologii.

Wiceprzewodnicząca Zarządu Głównego Związku Zawodowego Pracowników ZUS, Marzena Biel, udzieliła wywiadu portalowi natemat.pl, w którym ujawniła, że to sami pracownicy narzekają na instytucję, w której pracują. Ich praca jest dla nich uciążliwa z powodu ciągłych nieprzemyślanych zmian organizacyjnych, niekompatybilności aplikacji, redukcji zatrudnienia i w związku z tym nałożenia nowych obowiązków, nieprzemyślanego wprowadzenia rankingu oddziałów, itp. itd. Ta lista zapewne nie ma końca. Te wszystkie problemy powodują, że praca urzędników jest nieefektywna. Przykładem jest ZUS-owskie call center, które w praktyce nie spełnia swoich zadań.

„Jest call center, które miało wyręczyć pracowników w dostarczaniu klientowi informacji. Tymczasem, kiedy klient tam dzwoni, odsyłany jest z powrotem do oddziału, bo pracownicy call center nie mają dostępu do danych, np. dotyczących spraw świadczeniowych.” – Marzena Biel.

Kolejny absurd to rankingi oddziałów, które są oceniane poprzez kryteria takie jak ilość załatwionych spraw i czas realizacji wniosków. O jakości ani słowa. Gdzie obywatel jest w tym wszystkim? Wprowadzono wyścig szczurów, a o standardzie obsługi klienta oczywiście zapomniano. Efektem ubocznym tychże rankingów jest jeszcze stres. Co więcej, do obowiązków urzędników należy także opracowywanie statystyk wykorzystywanych w tych rankingach. To kiedy w końcu znajdą czas na klienta?

Setki milionów złotych zostały zainwestowane w informatyzację ZUS-u. I po co? Kiedy aplikacje zamiast ułatwić urzędnikom pracę, to ją wydłużają. Jak wygląda ta niekompatybilność aplikacji? „Np. w pionie świadczeń aplikacji, z których korzystają pracownicy, jest kilka. Inna jest aplikacja do obsługi starych świadczeń, inna do kapitału początkowego. Dodatkowo są aplikacje takie jak np. przepływ dokumentów. Do każdej z nich trzeba logować się osobno, w każdej trzeba daną sprawę obsłużyć. Powoduje to konieczność wielokrotnego przelogowywania się, co jest marnotrawstwem czasu. Inna sprawa, że aplikacje nie są dopracowane, one są na bieżąco tworzone, mają wiele wad i mankamentów. Dodatkowo zmiany do nich, które są zgłaszane przez oddział, a które wynikają np. ze zmiany prawa, realizowane są w bardzo długich terminach.” – Marzena Biel.

Pracownicy ZUS-u nie zostawili tej sprawy na poziomie samej krytyki. Napisali listy do premier Ewy Kopacz oraz posłów, dotyczące podwyżek, skarg na mobbing i dyskryminację oraz wezwanie do dokonania głębokiej reformy systemu pracy.

Cały wywiad z Marzeną Biel mogą Państwo przeczytać tutaj: http://natemat.pl/141755,pracownica-zus-szczerze-o-absurdach-w-pracy

Zobacz także

1 Komentarz

  • Avatar
    Odpowiedz Markus 17 maja 2015 z 15:41

    To wcześniej o tym nie wiedzieli ci….pracownicy….obudzili się.
    Gdy nie było komputerów i robiło sie wszystko na piechotkę, pracowało w ZUS-e o 30% mniej ludzi i było wszystko na czas oraz kosztowało mniej.

  • Dodaj komentarz