Urzędy

Nic się nie zmienia! Polacy, nic się nie zmienia!

25 lutego 2016

Powtarzane jak mantra przez wszystkie ekipy rządzące naszym państwem hasło „Przyjazne państwo” nadal pozostaje pustym frazesem. Dowodzi o tym przypadek mechanika samochodowego z okolic Gdańska, który został opisany w Gazecie Prawnej ( nr 35 z dn. 22 lutego 2016r.)

Otóż mężczyzna ten, ze względu na poważną chorobę kręgosłupa, uniemożliwiającą mu kontynuację pracy zawodowej w charakterze mechanika samochodowego zatrudnił się jako ochroniarz w dwóch firmach, gdzie pracował w systemie zmianowym. W wolnych chwilach (których nie miał zbyt wiele) wykonywał drobne naprawy pojazdów osób znajomych i sąsiadów. Nie pobierał za to żadnych opłat wobec czego wdzięczni właściciele samochodów obdarowywali go a to woreczkiem ziemniaków, a to mendlem jajek lub choćby piwkiem, które spożywał zapewne uradowany z naprawy właściciel autka wraz z dobrotliwym mechanikiem w stanie spoczynku.

I wszystko byłoby cacy, gdyby nie nadgorliwi przedstawiciele skarbonki państwowej. Nadgorliwi, to dosyć delikatne określenie w odniesieniu do tej sprawy. Otóż urzędasy (bo inaczej nie da się o tych osobach powiedzieć) postanowili uprzykrzyć życie mechanikowi i wszczęli postepowanie kontrolne.

Po miesiącach działań, obejmujących porównania z działaniem innych zakładów naprawy pojazdów, przesłuchaniach i tym podobnych czynnościach śledczych dzielni przedstawiciele organów władzy doszli do wniosku, że człowieczyna ten niecnym swoim procederem uszczuplił dochody naszego biednego państwa o zawrotną kwotę 7 tysięcy złotych (za 2011 rok). Nie bacząc na nic „urzędnicy” zdecydowali zedrzeć z nieszczęśnika ostatnią koszulę.

Całe szczęście, że nasz bohater, po otrzymaniu decyzji organu podatkowego odwołał się od niej. Skarżący argumentował, że jest przewlekle chory, i gdyby sytuacja wyglądała tak, jak sobie ubzdurali urzędnicy skarbowi dawno już zgromadziłby odpowiednią kwotę i poddałby się operacji, która pozwoliłaby mu normalnie funkcjonować. Sprawa trafiła do organu wyższego stopnia i tam została rozpatrzona. Oczywiście Dyrektor Izby Skarbowej rozpatrujący skargę nie dopatrzył się żadnych nieprawidłowości (nie mówiąc o ludzkim podejściu) i podtrzymał decyzję organu I instancji. Żeby okazać swoją łaskawość i kierowanie się zasadą „przyjazne państwo” dyrektor izby obniżył zobowiązanie do kwoty, uwaga 6200zł. Klękajcie narody, przecież to dobroć pańska w pełnej okazałości.

W uzasadnieniu decyzji, organ wskazał, iż w trakcie postępowania zostało przesłuchanych 17 świadków, którzy zeznali, iż faktycznie od wielu lat nasz mechanik dokonywał napraw samochodów, kosiarek i maszyn rolniczych. Dyrektor izby zapomniał jednak wspomnieć, że osoby przesłuchiwane jednoznacznie stwierdzały, iż mechanik nie pobierał za naprawy żadnych opłat. Organ stwierdził, że żywność i ewentualne usługi, które pobierał mechanik w zamian za naprawy również muszą być rozliczone z fiskusem.

Cóż, na takie dictum można odpowiedzieć. Głupota ludzka granic nie zna. Wobec czego nasz mechanik poszedł za ciosem i skierował sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Szczęściem w całej tej sprawie w WSA są osoby o normalnym podejściu, kierujące się w rozstrzyganiu spraw zasadami zdrowego rozsądku oraz współżycia społecznego.

Sąd uchylił decyzje skarbusiów, uzasadniając rozstrzygnięcie brakiem dowodów na zorganizowane działanie mechanika w celu prowadzenia działalności gospodarczej. Sąd zwrócił również uwagę, że mechanik, pomimo wykonywanych napraw nigdy nie oczekiwał wynagrodzenia. Robił to, po prostu ze zwykłej, ludzkiej życzliwości.

Sąd, uchylając decyzje organów skarbowych podkreślił również chęć fiskusa do opodatkowania „zwykłej międzyludzkiej życzliwości i serdeczności”. W uzasadnieniu Sąd podał przykłady osób, które codziennie kupują sąsiadom gazetę lub dokonują drobnych zakupów otrzymując w zamian drobne upominki. Czy takie osoby są przedsiębiorcami? Oczywistym ,dla każdego, normalnego człowieka, że nie jest to działalność gospodarcza. Ale nie jest to oczywiste dla inspektorów skarbowych.

Ze sprawy tej płynie wniosek, że tak naprawdę nic się nie zmienia w stosunku obywatel – państwo, pomimo zmian na najwyższych stanowiskach państwowych, wymiany jednej partii rządzącej na inną.

Dla zwykłego obywatela i podatnika, nie ma najmniejszego znaczenia, kto rządzi krajem. I tak znajdzie się urzędas, który może zechcieć sprawdzić, czy aby Kowalski nie wykonuje pomocy sąsiedzkiej i w ten sposób nie naraża na straty Skarb Państwa.

Gdzie jest granica głupoty urzędniczej? Gdzie są zasady współżycia społecznego?

Ten przykład i wiele innych, jak choćby znana sprawa piekarza, który chciał przekazywać nadwyżki pieczywa dla biednych ale nie mógł tego zrobić, bo musiałby płacić podatek od darowizny, przekonują mnie, że nasze państwo jest chore. Jest chore, bo chorzy są jego przedstawiciele. Wiele razy pada stwierdzenie, że to jest wina złych przepisów. Ale to nie jest prawda, gdyż przepisy są wykonywane i interpretowane przez ludzi. Jeżeli ludzie są chorzy to w taki, chory sposób działają wobec innych.

Zastanawia mnie tylko, jak osoby, które np. prowadzą czynności kontrolne wobec takiego mechanika i wydają niezgodną z rozsądkiem i prawem ludzkim decyzję funkcjonują poza urzędami. Czy są równie nieludzcy wobec swoich najbliższych, dzieci i rodziny? Czy w stosunku do znajomych też podejrzewają niecne działania przeciwko fiskusowi? Czy wszczynają postępowania wobec swoich sąsiadów, na podstawie swoich przypuszczeń, że Nowak pomógł znieść lodówkę Kowalskiej to oznacza, że prowadzi niezarejestrowaną działalność transportową? Jak ci urzędnicy funkcjonują w społeczeństwie?

A może są normalnymi ludźmi, miłymi dla sąsiadów, lubiącymi towarzystwo innych osób, chodzącymi do kina i filharmonii? Czy wejście do budynku urzędu dokonuje w nich przemianę w mr. Hyde`a?

Rozejrzyjcie się wokół siebie. Może Wasz sąsiad lub znajomy jest pracownikiem fiskusa. Porozmawiajcie z nim, zapytajcie co powoduje przemianę w monstrum po przekroczeniu progu urzędu?

Źródło: Sąd na korzyść podatnika – Gazeta Prawna z dn. 22.02.2016r. nr 35

Zobacz także

Brak komentarzy - Twój może być pierwszy

Dodaj komentarz