Prawo

MARTWE PRAWO

26 lutego 2015

Istnieje prawo, które przewiduje konsekwencje finansowe dla urzędnika za popełnione przez niego błędy, mowa o ustawie z dnia 20 stycznia 2011 roku o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa. Minęły cztery lata i praktycznie nikt nie został ukarany, a przecież poszkodowanych przedsiębiorców nie brakuje.

Jacek Smaruj wraz z ekipą w reportażu wyemitowanym w programie „Czarno na białym” pokazał jak szukał choćby jednego urzędnika, który poniósł odpowiedzialność finansową za popełnione błędy. Skupił się wyłącznie na urzędach skarbowych. Jednak nie znalazł nawet jednej osoby. „U nas takiego przypadku nie odnotowano”; „Nie, nie, u nas nie było takiego przypadku”; „Jeżeli on by się zdarzył, to po prostu bym o tym wiedziała” – to kilka odpowiedzi, jakich udzielili urzędnicy telefonicznie. Winnych brak, a poszkodowanych ciągle przybywa. Zbankrutowane firmy, osobiste dramaty, procesy ciągnące się długimi latami, a jakiejkolwiek odpowiedzialności konkretnych ludzi za konkretne czyny brak. Co z ustawą? Po co ona powstała? I w końcu dlaczego ona nie działa?

Pracownicy Skarbówki są nadzorowani przez Ministerstwo Finansów oraz Służbę Cywilną. Jak wygląda więc procedura ukarania pracownika urzędu skarbowego? Czyżby była ona aż tak skomplikowana i zawiła, że organy nadzorujące nie są w stanie jej zastosować? Otóż, pracownik fiskusa musi najpierw rażąco naruszyć prawo, czyli np. wydać decyzję bez podstawy prawnej. Kolejny punkt, w postępowaniu sądowym musi zostać udowodniona umyślna, celowa wina urzędnika. Jeżeli te dwa pierwsze punkty zostaną spełnione, to teraz przychodzi moment na ten najmniej realny punkt. Aby ten pracownik skarbówki został ukarany, to urząd skarbowy musi przegrać sprawę w sądzie i wypłacić odszkodowanie. Tylko po spełnieniu tych trzech punktów, urzędnik może zostać ukarany. Jak niestety wszyscy dobrze wiemy, procesy ciągną się latami, a odszkodowania tak szybko nie są wypłacane. Dla przykładu przypomnę sprawę Stanisława Kujawy, który otrzymał pozytywny wyrok Sądu Administracyjnego (jego historię szczegółowo mogą Państwo przeczytać tutaj: http://www.polski-euro.biz/firma-zniszczona-walka-z-fiskusem-trwa/). Sąd przyznał rację przedsiębiorcy, że urzędnicy rażąco naruszyli prawo. Tylko to w realnym świecie nic nie zmieniło, urząd skarbowy nie wziął pod uwagę tego wyroku i dalej kontynuował postępowania kontrolne. To kto w końcu ma większą władzę? Sąd czy Urząd Skarbowy?

Najsurowsza kara, jaką można nałożyć na urzędnika za popełnienie błędu to 12 pensji. Jak można 12 pensji porównać z bankructwem firmy, która działała jak w przypadku Stanisława Kujawy od 1991 roku i należał mu się zwrot podatku w wysokości ok. 30 milionów złotych?

Zapis w ustawie o rażącym naruszeniu prawa, wręcz chroni urzędników skarbówki. Jak można im to udowodnić, kiedy „urzędnik ma prawo interpretować sobie przepis jak tylko mu się rzewnie podoba i stosować ten przepis. Nie ma możliwości uzyskania stwierdzenia, że mamy do czynienia z rażącym naruszeniem prawa” – Mariusz Makowiecki, doradca podatkowy. A nawet jak w przypadku Stanisława Kujawy, zostało to udowodnione przed sądem, a nie zostało zastosowane w życiu. Co to za przepisy, jedni muszą ich przestrzegać, a drudzy mogą je interpretować jak im się podoba i stosować indywidualne prawo?

Ministerstwo Finansów, które sprawuje nadzór nad skarbówkami najlepiej musi wiedzieć ilu urzędników zostało ukaranych, jednak nie zgodzili się na udział w reportażu. Odpowiedzieli jedynie mailowo: „Nie oznacza to, że od 2011 roku żaden urzędnik nie został ukarany na podstawie, na przykład, przepisów Kodeksu cywilnego, czy też ustawy o służbie cywilnej. Ministerstwo Finansów jednak nie prowadzi statystyk w tym zakresie”.

Dwa lata po wejściu w życie tej martwej ustawy w jednym z wywiadów wypowiedział się prezes Krajowej Izby Gospodarczej, Andrzej Arendarski: „Myślę, że ta ustawa nigdy nie będzie dobrze działała, ponieważ to sami urzędnicy mają się karać, więc to nie jest w tym środowisku popularne. (…) Dopóki te środki represyjne nie będą zupełnie inaczej pomyślane, czyli jakby automatyczne, to nie sądzę, żeby ta ustawa mogła funkcjonować, jeśli to zależy od woli urzędników. ” No tak, a zanim powstanie nowa ustawa, która może w końcu będzie „automatycznie” karać pracowników urzędów skarbowych to minie kilka dobrych lat, a w tym czasie kolejni przedsiębiorcy są narażeni na bezduszne działania urzędników.

Oprócz tej niedziałającej ustawy, istnieje jeszcze odpowiedzialność dyscyplinarna, tak jak jest to w każdym zakładzie pracy. Dla przykładu, w 2013 roku na prawie 50 tysięcy pracowników urzędów skarbowych zostało ukaranych 55 osób. Te kary to: nagana, potrącenie pensji, czy obniżenie stanowiska. Zestawmy teraz ze sobą te przykłady zastosowanych kar z wyrządzonymi szkodami. Tylko jednym słowem można to wszystko podsumować: NIESPRAWIEDLIWOŚĆ.

Źródło: TVN24.pl, Biznes.newseria.pl

Zobacz także

Brak komentarzy - Twój może być pierwszy

Dodaj komentarz