Urzędy

Kobiety w ciąży pod kontrolą

13 maja 2016

Zakład Ubezpieczeń Społecznych uważnie obserwuje przyszłe mamy, które rozpoczęły pracę na etacie. Zwłaszcza te, które otrzymują wysokie wynagrodzenie. Niektóre z nich usłyszały już od urzędników zarzuty pozornego zatrudnienia oraz zbyt wysokiej płacy. Natomiast ZUS zaprzecza doniesieniom mówiących o urzędniczej nagonce.

Dziennikarze z portalu Onet.pl dotarli do jednej kobiety, która spotkała się już z nieprzychylnością urzędników. Pani Anna wcześniej pracowała jako główna księgowa oraz była dyrektorem finansowym jednej z firm. Ponadto zajmowała się także funduszami unijnymi. Jej wynagrodzenie było bardzo wysokie. Któregoś dnia znajoma pani Anny postanowiła założyć działalność gospodarczą i zaoferowała jej pracę. Początki oczywiście były trudne. Potrzebny był czas, by zdobyć pozycję rynkową, pozyskać klientów oraz stanąć finansowo na nogi. Kiedy firma zaczęła się rozwijać, lepiej prosperować, to pani Anna podpisała nową umowę o pracę – na pełen etat. Jej wynagrodzenie wynosiło ok. 15 tys. zł. Pani Anna zaznaczyła, że ta kwota i tak była zaledwie częścią tych zarobków, jakie osiągała w poprzedniej pracy. Następnie okazało się, że pani Anna spodziewa się dziecka.

„Była to moja druga ciąża, na dodatek zagrożona. Jestem kobietą powyżej 40-tego roku życia. Nie wahałam się i od razu poszłam na L4” – zaznaczyła pani Anna.

Taki zbieg okoliczności nie przypadł do gustu Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych. Zgodnie z przepisami pani Anna powinna otrzymywać świadczenie w przybliżeniu 100 proc. miesięcznego wynagrodzenia. Podczas gdy na podstawie decyzji ZUS otrzymała świadczenie, które nie było naliczane od jej pensji, a od minimalnej krajowej. W trakcie postępowania pani Anna oraz jej pracodawca musieli w pierwszej kolejności przed urzędnikami wykazać, czy firmę było stać na tak wysokie wynagrodzenie dla pracownika. Następnie to samo musieli wykazać przed sądem. Po 1,5 roku trwania procesu pani Anna wygrała sprawę w pierwszej instancji. Jednakże ZUS odwołał się do sądu apelacyjnego. A w przypadku Warszawy, to czas oczekiwania na apelację wynosi przynajmniej rok.

ZUS nie tylko kwestionuje wysokość wynagrodzenia, ale również samo zatrudnienie kobiet w ciąży na pełen etat. Wiele pań pracuje na pół etatu, czy nawet jedną czwartą. Wobec tego czasami zdarza się, że pracodawca zwiększa wymiar pracy do pełnego etatu. I tak było w przypadku pani Elżbiety. Zaczęła pracę w pełnym wymiarze godzin, a po krótkim czasie okazało się, że jest w ciąży. Kiedy przeszła na zwolnienie lekarskie, to ZUS wszczął postępowanie wyjaśniające, w wyniku którego została zmniejszona podstawa, od której było wypłacane świadczenie. W efekcie pani Elżbieta musiała zwrócić nadwyżkę od otrzymanych wcześniej środków.

W trakcie takiego postępowania urzędnicy sprawdzają, czy zwiększony wymiar pracy wiąże się ze zmianą zakresu obowiązków. Ponadto w takim przypadku duże znaczenie ma również fakt, czy na miejsce kobiety przechodzącej na świadczenie chorobowe zostaje zatrudniana osoba na zastępstwo. Jeśli nie to jest to sygnał dla urzędników, że pracownik był zbędny, wobec tego można uznać, że był to „fikcyjny etat”.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych zaprzecza doniesieniom mówiących o tym, jakoby urząd stosował specjalne wytyczne skierowane przeciwko kobietom w ciąży.

Wojciech Andrusiewicz, rzecznik ZUS, zaznacza, że: „nie ma w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych praktyki specjalnych kontroli kobiet w ciąży. ZUS jest zobowiązany przepisami prawa m.in. do weryfikacji tytułu do ubezpieczenia czy też podstawy wymiaru opłacanych składek bez względu na płeć danej osoby. Nie były wydawane żadne zalecenia w tym zakresie”.

Urzędnicy podkreślają jednak, że zdarzają się przypadki dotyczące wyłudzeń wyższych świadczeń.

„Niestety mamy do czynienia z przypadkami, choć sporadycznymi, w których osoby na krótko przed przejściem na długotrwałe zwolnienie lekarskie mają zwiększaną podstawę od której odprowadzane są składki na ubezpieczenia społeczne. Podkreślam jednak, że te przypadki dotyczą zarówno kobiet jak i mężczyzn korzystających ze zwolnień lekarskich. Zakład nie zwraca szczególnej uwagi na płeć, czy konkretne grupy społeczne. Każdy ubezpieczony jest traktowany w taki sam sposób” – podkreśla Andrusiewicz.

Źródło: biznes.onet.pl

Zobacz także

Brak komentarzy - Twój może być pierwszy

Dodaj komentarz

Przeczytaj inne:
Do rejestru długów za niezapłaconą złotówkę

Z danych Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor wynika, że tylko co piąty dług wpisany do rejestru obejmujący koszty sądowe, grzywny, czy...

Zamknij